Życie do góry nogami

Krótkie historie dwójki ryzykantów

Wiza Skilled – Recognised Graduate (476)

Co prawda zarówno mi jak i Kasi udało się przebrnąć przez 5 lat studiów na Politechnice Wrocławskiej, ale samo hasło „wiza australijska” trafiło do nas dopiero kilka miesięcy po ukończeniu uczelni. Wcześniej podsłyszane informacje, że jedna albo druga osoba wybiera się na drugi koniec świata, puszczaliśmy mimo uszu.

Jak się okazało, przy niewielkim wysiłku każdy absolwent PWR może w prosty sposób otrzymać jedną z najlepszych australijskich wiz. Wystarczy złożyć kilka dokumentów w ciągu 2 lat od pomyślnej obrony (niezależnie od stopnia studiów, chociaż preferowany jest inżynier; dla Australijczyka magister to zwyczajna strata czasu) i po miesiącu lub dwóch uzyskuje się prawo do pracy na pełen etat w dowolnym miejscu Australii. Z drobną klauzulą, iż jest to maksymalnie 1,5 roku od chwili wjazdu na terytorium Antypodów.

Wśród tych niezbędnych papierków wyróżnić można:

  • dyplomy wraz suplementami i tłumaczeniami przysięgłymi (tu warto wspomnieć, iż PWR często nie śpieszy się z wysyłką listów pocztowych i być może lepiej jest odbierać wszystko osobiście),
  • dokumenty państwowe takie jak orzeczenie o niekaralności, akt urodzenia, oczywiście wraz z tłumaczeniami przysięgłymi,
  • certyfikat IELTS, być może dla niektórych najbardziej problematyczny z dokumentów, niemniej wymagany podczas aplikacji; każdy z modułów egzaminu IELTS (a jest ich 4: pisanie, czytanie, mówienie i słuchanie) musi być zdany przynajmniej na 6.0 (w skali 1.0 – 9.0), czyli odpowiednik politechnicznego B2+/C1.

Nie jest tego dużo, ale wypada jeszcze zadbać o aktualny paszport (aby przypadkiem nie uległ przedawnieniu podczas pobytu na wizie), międzynarodowe prawo jazdy oraz przetłumaczenie wszystkich dodatkowych osiągnięć i istotnych dokumentów (świadectwa pracy, referencje, dyplomy). Słowem tego, co może pomóc w otrzymaniu pracy po drugiej stronie świata. Po przylocie do nowego miejsca nie będzie po prostu na to czasu.

Na koniec należy jeszcze wspomnieć o dwóch zaletach wizy 476, a są to koszty i partnerstwo.

Partnerstwo według australijskiego rządu polega na byciu w związku ponad rok czasu. W naszym przypadku wystarczyło udowodnić, iż posiadamy wspólne konto bankowe otworzone odpowiednio wcześniej oraz pokazać umowę najmu stancji wraz z kilkoma przelewami z banku. Dzięki temu Kasia nie musiała martwić się o poświadczanie swoich dokonań naukowych oraz egzamin IELTS, a dostała dokładnie taką samą wizę (i na takich samych warunkach).

Z kolei odnośnie kosztów warto zapoznać się z tabelką na stronie australijskiego departamentu imigracyjnego  https://www.border.gov.au/Trav/Visa/Fees. Cena dla najbardziej pokrewnej wizy 457 dla dwóch osób zaczyna się od AUD 2120. W przypadku wizy oferowanej dla absolwentów PWR jest to około AUD 600 dla dwójki śmiałków. Do tego oczywiście doliczyć trzeba wszystkie te tłumaczenia przysięgłe itd., ale one i tak tyczą się każdej z wiz. Innymi słowy różnica jest kolosalna. Te dwa lata po ukończeniu PWR to praktycznie jedyna okazja, aby w miarę tanio i bezproblemowo nabrać doświadczenia w tak egzotycznych stronach jak Antypody.

W naszym przypadku od chwili „uświadomienia” (czyli zdania sobie sprawy o możliwości aplikowania o wizę 476) do wylądowania na lotnisku Tullamarine w pobliżu Melbourne upłynęło około 7 miesięcy. Dla chcącego nic trudnego =)

Wcześniej

Początki

Później

Z głową w chmurach

1 Komentarz

  1. Maria

    Michał, jak zawsze konkretny, a jednocześnie gotów na nowe doznania i wyzwania.

Dodaj komentarz