Życie do góry nogami

Krótkie historie dwójki ryzykantów

Strona 3 z 4

Dworze Flinders Street w Melbourne

Kilka słów o odległościach

Przed przylotem do Melbourne cały czas mieliśmy w wyobraźni jedno wielkie, pięciomilionowe miasto. I choć słyszeliśmy co nieco o tej aglomeracji, to dopiero na miejscu mogliśmy zobaczyć, jak to wszystko działa.

Czytaj dalej…

Dwa Parki Narodowe w jeden weekend

Jako, że w końcu udało się nam kupić samochód (o perypetiach z tym związanych Michał zobowiązał się napisać w innym wpisie), w zeszły weekend postanowiliśmy go wypróbować. Za pierwszy cel obraliśmy Churchill National Park, położony około pół godzinny jazdy od naszego miejsca zamieszkania.

Czytaj dalej…

Trochę sztuki w Melbourne – Degas: A New Vision Exhibition

Okazuje się, że w Australii nie zawsze świeci słońce, czasem zdarzają się też deszczowe weekendy (od naszego przylotu mieliśmy takie dwa :)). Całe szczęście gorsza pogoda wcale nie oznacza siedzenia w domu. Melbourne często nazywane jest stolicą kulturalną Australii (zaciekle walczy o ten tytuł z Sydney). Potwierdzeniem tego stwierdzenia jest duża liczba teatrów, muzeów, galerii sztuki oraz liczne koncerty i festiwale organizowane w różnych zakątkach miasta.

Czytaj dalej…

Leniwa niedziela, czyli brunch w Fitzroy i panorama Melbourne z 88 piętra

Pewnej słonecznej niedzieli postanowiliśmy pójść w ślady mieszkańców Melbourne i wybrać się na brunch (ang. breakfast + lunch). Jest to posiłek jadany późnym przedpołudniem, w czasie którego spożywa się zarówno produkty typowo śniadaniowe jak i właściwe obiadom. Australijczycy mają w zwyczaju spędzać sobotnie wieczory na imprezach, w związku z czym niedzielne poranki często przesypiają. Na pewno niejednokrotnie zdarzyło wam się wstać po 12 i zastanawiać się, czy lepiej zacząć dzień od śniadania, czy raczej zaczekać już na obiad. W takim momencie brunch wydaje się być idealnym rozwiązaniem. 😉

Czytaj dalej…

Papugi na wzgórzach Dandenong

Jeszcze przed wylotem do Australii, starając się dowiedzieć jak najwięcej o tym kraju, wielokrotnie natknęłam się na listy miejsc które trzeba odwiedzić będąc w Melbourne. Jedną z często powtarzających się pozycji było nakarmienie papug w Kallista. Po obejrzeniu fotografii i przeczytaniu kilku relacji na blogach, byłam pewna, że to jedno z miejsc, które na pewno odwiedzę.

Czytaj dalej…

Strona 3 z 41234