Życie do góry nogami

Krótkie historie dwójki ryzykantów

W krainie Hobbita – na herbatce u Bilba Bagginsa

Planując wycieczkę do Nowej Zelandii od początku wiedzieliśmy, że jest jedno miejsce, którego nie może zabraknąć na trasie naszej wyprawy. Oboje jesteśmy fanami twórczości Tolkiena, więc wizyta w Hobbitonie była spełnieniem naszych marzeń. Gwarantujemy, że po obejrzeniu zamieszczonych przez nas zdjęć, nawet jeśli nie jesteście miłośnikami fantastyki, zapragniecie choć na chwilę znaleźć się w tym magicznym miejscu.

Czytaj dalej…

W krainie Hobbita – W drodze do Shire (dzień czwarty)

Naładowani energią po rejsie i wizycie w czarującej jaskini, wstaliśmy wyspani już w okolicach 6:00. Wszystkie zaplanowane atrakcje na terenach północnych odhaczyliśmy, a kolejna wielka, czyli Hobbiton, znajdowała się w samej w linii prostej jakieś 240km od naszego noclegu.

Nie chcieliśmy całego dnia spędzić tylko w trasie, zatem na naszej mapce nanieśliśmy zawczasu kilka punktów, a miast jechać wprost do celu, zdecydowaliśmy się objechać cały półwysep Coromandel.

Czytaj dalej…

Święta na Antypodach

Wilsons Promontory

Zarówno dla mnie jak i dla Michała święta to czas bardzo rodzinny. Z racji Australii od najbliższych dzieliły nas jednak tysiące kilometrów, więc postanowiliśmy świętować w bardzo nietypowy sposób. Nie było mowy o tradycyjnym spędzaniu Bożego Narodzenia, gdy za oknem pełnia lata. Mogliśmy, tak jak typowi Ozzy, po prostu zrobić grilla na plaży, albo poddać się szaleństwu zakupów w Boxing Day. Zdecydowaliśmy się jednak odciąć na ten czas od cywilizacji i wraz z paczką znajomych wyruszyliśmy do jednego z najpiękniejszych parków narodowych w Wiktorii – Wilsons Promontory.Wilsons Promontory

Czytaj dalej…

christmas tree

W krainie Hobbita – Na wodzie i pod ziemią

Bilety lotnicze do Nowej Zelandii kupiliśmy z dużym wyprzedzeniem, miałam więc mnóstwo czasu na jedno z moich ulubionych zajęć przed podróżą, czyli szczegółowe przygotowanie planu wycieczki. Tym razem zadanie to okazało się dość trudne, ze względu na ograniczony czas wyprawy. Niestety, w ciągu 9 dni nie sposób zobaczyć wszystkich cudów wyspy północnej, więc chcąc nie chcąc musiałam być bardzo restrykcyjna w swoich planach i z bólem serca skreślić kilka punktów z mapy. Kiedy jednak podczas przeszukiwania stron internetowych natrafiłam na TĘ atrakcję, wiedziałam, że za żadne skarby świata jej sobie nie odpuszczę. W ten oto sposób prawie cały trzeci dzień naszej wyprawy spędziliśmy na rejsie po zatoce wysp (ang. Bay of Islands). Pewnie zastanawiacie się teraz, co aż tak niesamowitego może być w podróży statkiem po zatoce. Mogłabym odpowiedzieć, że bajeczne widoki i ciekawy rys historyczny okolicy przedstawiony przez załogę, ale tak naprawdę kluczowym punktem programu była możliwość zobaczenia, a przy drobinie szczęścia także popływania z jednymi z najinteligentniejszych stworzeń na ziemi – delfinami.

Czytaj dalej…

W krainie Hobbita – Od pustyni po tropiki (dzień drugi)

Pierwszy dzień wymagał niemało wysiłku. Opóźniony nocny lot przesunął nasz start ostatecznie o niecałe dwie godziny, a zaplanowane blisko 500km drogi trzeba było wykonać przed zmrokiem. Wszystko dlatego, że punkty na naszej mapie (pomijając las Waipoua) znajdowały się na samej północy wyspy. Poniekąd tłumaczy to nie aż tak obszerną relację początku naszej nowozelandzkiej podróży. Kilometry mijały szybko, mogliśmy chłonąć krajobrazy podróżując po przepięknej trasie turystycznej Twin Coast, ale na dłuższy przystanek nie starczyłoby czasu.

To drugiego dnia tak naprawdę wszystko się zaczęło.

Czytaj dalej…

Strona 1 z 41234